Praktyka

Jak wygląda bezpłatny audyt procesów pod AI i co firma dostaje na piśmie po spotkaniu?

Dwie godziny, konkretne pytania, pisemna lista procesów do automatyzacji. Tak wygląda bezpłatny audyt procesów pod AI i co z niego wynika.

⏱ 7 min czytania · 📅 15.09.2026 · 👁 2 wyświetleń

Bezpłatny audyt AI to spotkanie trwające zwykle dwie godziny. Zadajemy konkretne pytania o to, jak działa firma dziś, i szukamy miejsc, gdzie powtarzalna praca pochłania czas ludzi. Po spotkaniu firma dostaje pisemny dokument z listą procesów gotowych do automatyzacji oraz szacunkiem, co te zmiany realnie dają w codziennej pracy. Żadne dane firmy nie wychodzą poza organizację ani w trakcie audytu procesów pod AI, ani po nim.

Jak wygląda rozmowa podczas audytu i o co pytamy?

Zaczynamy od jednego pytania: co w ostatnim miesiącu zabrało wam najwięcej czasu, a nie powinno? Odpowiedź na to otwiera całą rozmowę.

Nie przychodzimy z gotową listą procesów do odhaczenia. Słuchamy. Żeby rozmowa szła w produktywnym kierunku, prowadzimy ją jednak przez kilka konkretnych wątków:

  • Co robicie ręcznie, a powtarza się co tydzień w podobny sposób?
  • Gdzie informacja "utknęła" między systemem a człowiekiem albo między dwoma systemami?
  • Które pytania klientów, dostawców lub pracowników wracają najczęściej?
  • Co przepisujecie z e-maila do arkusza albo z jednego systemu do drugiego?
  • Kto w firmie jest "łącznikiem" między systemami? Co by się stało, gdyby tej osoby nie było przez tydzień?

Ta ostatnia kwestia regularnie coś odsłania. Często wychodzi, że jedna osoba "pamięta" jak coś działa, bo nikt tego nie opisał i żaden system tego nie robi. Właśnie tam zaczyna się rozmowa o zmianie.

Spotkanie odbywa się zdalnie przez Teams lub Google Meet albo na miejscu w firmie. Prosimy, żeby oprócz właściciela lub dyrektora operacyjnego była przynajmniej jedna osoba, która faktycznie wykonuje opisywane procesy. Zarząd często nie wie, że coś "się robi ręcznie", bo nikt tego nie zgłasza jako problem.

Typowo wygląda to tak, że pierwsze trzydzieści minut to ogólny przegląd: ile osób, które działy, jakie systemy, czy coś właśnie się zmienia. Potem schodzimy głębiej. U jednego z klientów z branży budowlanej okazało się po godzinie rozmowy, że kierownik biura co poniedziałek przez półtorej godziny przenosi dane z e-maili od podwykonawców do arkusza Excel, żeby mieć widok na stan prac. Nikt wcześniej tego nie policzył. I nikt nie opisał tego jako coś do naprawienia.

Które działy bierzemy pod lupę i dlaczego nie wszystkie naraz?

W dwie godziny można sensownie przejrzeć trzy, może cztery obszary. Wybieramy te, które generują najwięcej powtarzalnej komunikacji i przepływu danych między ludźmi a systemami:

  • Sprzedaż i obsługa klienta: zapytania ofertowe, odpowiedzi na podobne pytania, kwalifikacja leadów, follow-upy po spotkaniach
  • Finanse i rozliczenia: faktury, parowanie wpłat, przypomnienia o płatnościach, przygotowanie zestawień dla zarządu lub księgowej
  • Rekrutacja i HR: przyjmowanie CV, wstępna selekcja, umawianie rozmów, odpowiedzi na standardowe pytania kandydatów
  • Logistyka i zamówienia: statusy dostaw, potwierdzenia, aktualizacje w systemach, komunikacja z dostawcami

Są działy, które celowo pomijamy lub traktujemy ostrożniej. Tam, gdzie praca wymaga każdorazowej eksperckiej oceny, gdzie stawką jest bezpieczeństwo albo gdzie twórcza decyzja jest sednem pracy: tam AI może co najwyżej wspierać, nie zastępować. To też mówimy wprost podczas audytu.

Po czym rozpoznajemy, że dany proces nadaje się do automatyzacji?

Szukamy kilku sygnałów jednocześnie:

  • Powtarzalność: ten sam schemat działania przynajmniej kilka razy w tygodniu
  • Przewidywalny wynik: efektem jest wypełniony formularz, e-mail o podobnej strukturze albo dane w konkretnym miejscu w systemie
  • Koszt czasu: osoba wykonująca ten proces robi też inne, ważniejsze rzeczy i ten powtarzalny element ją odciąga
  • Mierzalny błąd: jeśli coś pójdzie nie tak, jest konkretny skutek: opóźnienie, reklamacja, nadgodziny

Jest też lista sygnałów odwrotnych. Proces nie nadaje się do automatyzacji, jeśli zdarza się raz na kwartał, jeśli dane wejściowe są za każdym razem w innym formacie albo jeśli decyzja wymaga kontekstu, którego nie ma nigdzie zapisanego.

Konkretny przykład: biuro nieruchomości dostaje zapytania przez formularz na portalu, przez e-mail i przez wiadomości w komunikatorze. Odpowiedzi na zdecydowaną większość tych zapytań mają podobną strukturę: dostępność, cena, metraż, termin oglądania. To mocny sygnał. Ale negocjacje warunków najmu albo ocena wypłacalności najemcy to już nie temat dla automatyzacji bez nadzoru człowieka.

Co dokładnie firma dostaje na piśmie po audycie?

Po spotkaniu wysyłamy dokument w formacie PDF lub Google Docs. Zazwyczaj w ciągu kilku dni roboczych. To nie jest prezentacja sprzedażowa z wykresami i ogólnymi wnioskami. Dokument zawiera:

  • Listę procesów z potencjałem: każdy opisany w jednym-dwóch zdaniach: co się teraz dzieje i co miałoby robić AI zamiast człowieka
  • Szacunek czasu: ile godzin tygodniowo dany proces zajmuje teraz i co realnie zmienia automatyzacja. Nie piszemy procentów ROI wziętych z sufitu. Piszemy: "Ten proces zajmuje X godzin tygodniowo, po automatyzacji spada do Y godzin" albo "Czas odpowiedzi na zapytanie skraca się z kilku godzin do kilku minut". Liczby bazujemy wyłącznie na tym, co usłyszeliśmy podczas rozmowy.
  • Sugestię kolejności: od czego zacząć. Zazwyczaj jeden albo dwa procesy o małym ryzyku i szybkim efekcie, żeby firma miała coś działającego szybko
  • Listę integracji: jakich połączeń z systemami potrzebujemy, żeby wdrożenie działało, np. z CRM, ERP, skrzynką pocztową albo systemem fakturowania
  • Zastrzeżenia, jeśli są: jeśli coś wymaga najpierw porządku w danych albo zmiany ręcznego procesu, piszemy to zanim stwierdzimy, że AI jest potrzebne

Ten dokument jest własnością firmy. Możecie z nim iść do nas, do kogoś innego albo zająć się tym sami.

Kiedy audyt pokazuje, że AI jeszcze nie pasuje do sytuacji firmy?

To się zdarza. Uczciwa odpowiedź "jeszcze nie teraz" jest lepsza niż projekt wdrożeniowy, który nie ma sensu. Kilka sytuacji, kiedy mówimy to wprost:

  • Skala jest za mała: procesy, które można by zautomatyzować, zajmują łącznie tylko kilka godzin miesięcznie. Budowa i utrzymanie integracji po prostu nie zwróciłyby się.
  • Dane są w chaosie: dokumenty w różnych formatach, brak jednego systemu, informacje żyją w głowach pracowników a nie w plikach. W takim przypadku najpierw proponujemy porządek w danych.
  • Firma jest w trakcie zmiany systemu: wdraża nowy ERP, zmienia CRM, migruje dane. Podpinanie AI teraz oznaczałoby robienie tego samego dwa razy.
  • Nie ma konkretnego problemu: właściciel chce AI, bo "wszyscy wdrażają AI", ale nie potrafi wskazać procesu, który boli. To nie jest dobry fundament.

W każdym z tych przypadków piszemy to w dokumencie podsumowującym. Nie jako odmowę, ale jako konkretną informację: co zrobić najpierw i kiedy warto wrócić do tematu.

Co się dzieje z danymi firmy podczas audytu i po nim?

Podczas spotkania nie pobieramy żadnych plików ani nie prosimy o dostęp do systemów. Rozmawiamy o procesach, a nie o danych. Możecie pokazać nam przykładowy e-mail albo arkusz jako ilustrację, ale nic nie jest kopiowane ani wysyłane dalej. Audyt procesów biznesowych AI nie wymaga od Was otwierania żadnych systemów na żywo.

Po audycie, jeśli zdecydujecie się na wdrożenie, dane firmy zostają w Waszej infrastrukturze. Stawiamy asystentów AI na serwerach klientów lub w ich własnych chmurach, a nie w środowiskach współdzielonych z innymi firmami. Audyt nie tworzy żadnej bazy danych o Waszej firmie po naszej stronie.

Jak organizujemy architekturę wdrożeń i co to znaczy dla przepływu danych w praktyce: więcej w naszych realnych wdrożeniach.

Jeśli chcecie sprawdzić, które procesy w Waszej firmie mają potencjał, umówcie bezpłatny audyt AI. Dwie godziny. Konkretny dokument na piśmie. Żadnych zobowiązań.

Najczęstsze pytania

Czy bezpłatny audyt AI to tylko pretekst do sprzedania mi czegoś?

Audyt jest naprawdę bezpłatny i nie wiąże się z żadnym zobowiązaniem. Dostajecie pisemny dokument z listą procesów i możecie z nim iść do nas, do kogoś innego albo wdrożyć sami.

Co muszę przygotować przed audytem AI?

Nic szczególnego. Przyda się, jeśli do rozmowy zaprosimy też osobę, która faktycznie wykonuje opisywane procesy na co dzień, a nie tylko zarząd. Reszta wychodzi w rozmowie.

Czy podczas audytu AI muszę dawać dostęp do systemów albo pokazywać dane firmy?

Nie. Rozmawiamy o procesach, a nie o danych. Możecie pokazać przykładowy e-mail lub arkusz jako ilustrację, ale nic nie jest kopiowane ani wysyłane poza organizację.

Co się dzieje, jeśli audyt pokaże, że AI u mnie jeszcze się nie przyda?

Piszemy to wprost w dokumencie podsumowującym. Dostajecie konkretną informację: co warto zrobić najpierw i kiedy warto wrócić do tematu automatyzacji.

Ile kosztuje wdrożenie AI po takim audycie?

Koszt zależy od liczby procesów, wybranych integracji i infrastruktury firmy. Dokument z audytu zawiera listę potrzebnych połączeń z systemami i jest podstawą do przygotowania wyceny, a nie wyceną samą w sobie.

Opracowanie: zespół redAi z wykorzystaniem narzędzi AI.

Chcecie sprawdzić, jak AI rozwiąże to u Was?

Bezpłatny audyt potrzeb i pokaz działającego wdrożenia. Bez zobowiązań.

Umówcie bezpłatny audyt

Może Was też zainteresować

Newsletter redai

Dostawaj kolejne wpisy do skrzynki

Co dwa tygodnie: nowy case, nowe moduły AI, błędy klientów. Bez spamu.